Rambutanowo edukuje!

Zważywszy na niezbyt wysoki poziom wiedzy biologicznej w naszym społeczeństwie rozwiejemy dziś wątpliwość, która to spędza sen z powiek wielu naszych czytelników.

Skąd się biorą rambutany?

Rambu born

Wbrew pozorom nie w ten sposób. Oto matecznik naszego ukochanego owocu – drzewa rambutanowe :)

rambutanowo mi na drzewie

Reklamy

podróże z rambutanem

Za nami chłodny maj i powoli wkraczamy w radosny (i równie chłodny) okres wakacyjny. Najbliższe miesiące poświęcimy marzeniom o urlopie, kalkulacjom metereologicznym, cieszeniu się z nieszczęścia innych („naprawdę? całe 10 dni padało?”) aby własny wolny czas spędzić  marnie na podmiejskiej działce, ślęcząc w bibliotece nad magisterką, bądź na balkonie pod parasolem (bynajmniej nie w oryginalnym znaczeniu tego słowa, polskie wakacje spędzamy drodzy czytelnicy pod „paraplui”).

Choć na chwilę damy Wam zatem szansę, okazję, niespełnialną obietnicę. Zapraszamy na wizualną wycieczkę po ojczyźnie naszego bohatera – Rambutana.

Malezja i Indonezja – te możemy uznać za prawdziwych rodziców rambutana. . Mimo, że owoc występuje w innych krajach Azji Południowo-Wschodniej jego nazwa ma rodowód malajski – rambut to w tym języku włos. Włochata skórka owocu swoją wdzięczną nazwę zawdzięcza własnie przemiłym Malajom.

W dzisiejszym odcinku Malezja.

Jak w całym regionie podróżowanie po tych krajach jest miłe i przyjemne, o ile uzbroimy się w pewną dozę cierpliwości. Po dlugim locie jak w banku mamy szok kulturowy, i to nie ten, o którym mówimy przy byle podróży do Berlina. Malezja to prawdziwy azjatycki tygiel. Stosunkowo pokojowo (od niedawna) żyją tam obok siebie Hindusi, Malajowie i Chińczycy wnosząc całe bogactwo i nastrój kulturowy ze sobą. Daje nam to idealny wynik dla podróżujących po raz pierwszy – mix kulturowy i bezpieczeństwo podróżowania. Resztę walorów niech przedstawią zdjęcia:

malaysia malezjamalezyjska kuchnia kuala lumpur malezja kuala lumpur city

także zawsze jest jakiś plan na emeryturę…

indo1

Rambutanowe podsumowanie sezonu

Tak jakoś nam wyszło, że ostatnimi czasy sporo miejsca na swoich „łamach” poświęciliśmy tematom piłkarskim. Skończyła się Liga Mistrzów, Liga Europy (czy jak tam się nazywa to badziewie, które zastąpiło Puchar UEFA), skończyły się także rodzime rozgrywki Ekstraklasy i Pucharu Polski, w których tryumfowała, wiadomo, Legia… – słowem, no wszystko się skończyło. Ale już wkrótce na rambutanowie wracamy do innych konotacji naszego ukochanego owocu! Przepisy, wakacje, zdrowie, styl i wiele innych!

Natomiast w gwoli zamknięcia rozdziału Rambutan i piłka nożna, ostatnia z informacji: wiśle kraków gratulujemy nowego trenera!

Rambutanowy franio

I po Lidze Mistrzów…

Stało się. Za nami najbardziej wyczekiwany mecz w prestiżowej Champions League. Jedni Niemcy pokonali drugich (wbrew pozorom kreowanym przed niektóre media – BVB to drużyna niemiecka, nie polska) 2:1, zwycięskiego gola strzelił wieczny pechowiec Arjen Robben (spartolił już niejeden finał), a o skuteczności Lewandowskiego bardziej niż bramkarz Neuer przekonał się Jerome Boateng (a dokładniej jego podeptany staw skokowy).

Ale co tu dużo pisać, najważniejsza jest zabawa i dobitnie pokazał to duet z Bayernu Monachium – Jupp Heynckes i Bastian Schweinsteiger :)

RAMBUTAN PARTY BAYERN

Matura to…

No właśnie. Rozpoczął się okres matur, czyli kilkaset tysięcy osób podejmie jakże wymagającą batalię o swoją przyszłość. Jednak z bardziej praktycznego ujęcia rzeczona batalia jest bardziej karykaturalna niż poważna. Otóż bazując na umiejętnym lawirowaniu przy pytaniach „co autor miał na myśli?” i innych tego typu rozstrzygać się będą losy obecnych 19 latków…

Rambo@rambutanowo

Dlatego redakcja rambutanowa doradza: zdrowe odżywianie jest kluczowe dla odpowiedniego funkcjonowania, tak ważnego w okresie matur. O tym jak kapitalną odżywką są owoce na pewno słyszeliście. Które są najlepsze? Wiadomo, rambutanu :) John Rambo już wybrał!

rambo i rambutan!

rambutanowe wariacje

Dziś wrócimy do tematu rambutana w kontekście kuchni i wykorzystania niewielkich ilości owoców w codziennych daniach. Jak wiadomo najbardziej cenimy świeże owoce, które w polskich warunkach nie są łatwe do zdobycia. Zdarza się jednak, że taki rarytas wpada nam w ręce. Co możemy z nim wtedy zrobić? Co zrobić, kiedy rambutana nie mamy na tyle dużo, żeby zrobić z niego ciasto, albo sorbet, a chcemy podzielić się z bliskimi egzotycznym smakiem? Poniżej kilka naszych sposobów jak urozmaicić klasyczne potrawy. Jak zawsze jesteśmy ciekawi waszych opinii i pomysłów (Edek, nie zawiedź!)

Lody udekorowane rambutanem

Zwykła porcja lodów z pudełka może zostać podana w banalny sposób, ale przy niewielkim wysiłku możemy z niej uczynić lodową ucztę. Wystarczy obrać rambutany i wyjąć z nich pestki. Możemy pokroić owoce w podobne kształtem kawałki, albo poszarpać je zostawiając dzikimi niczym tropikalna dżungla. Rambutan będzie pięknie wyglądał i pysznie smakował na lodach waniliowych i malinowych w towarzystwie lychee, ananasa i malin.

rambutanowe lody

Orzeźwiająca woda z aromatem rambutana

Wszyscy wiemy, że w ciągu dnia należy pić jak najwięcej wody. Ciężko do tego przekonać dzieci, które wolą (niezdrowe, a jakże) soki z kartonu. Przygotowanie rambutanowej lemoniady zajmie chwilę – wystarczy obrać i wyjąć pestki z owoców, następnie posiekać, część owoców zostawiając w większych kawałkach i zalać wodą. Najlepiej pić świeże zanim owoce rozmiękną i staną się zbyt wodniste. Świetnym dodatkiem jest wzbogacenie takiej lemoniady innymi owocami – pięknie będą wyglądać maliny, a niepowtarzalny smak zapewni miąższ z aloesu.

rambutanowa woda

Sałata z rambutanem

Do wszelkiej maści sałatek na bazie zielonej sałaty zmiksowanej z mięsem, wędliną, rybami i innymi chrupkimi warzywami fantastycznie pasują słodkie owoce, które łamią wytrawny smak. Nie bój się dodać do obiadowej sałaty rambutana a następnie polać jej octem balsamicznym!

ZRAMBUTANOWANI: Mroczna strona rambutanu

O preferencjach i przyzwyczajeniach słów kilka. Choć o gustach (jak głosi powiedzenie) nie zwykło się rozmawiać to jest to niezwykle wdzięczny temat.

Dzielenie z kimś zainteresowań to kapitalne podwaliny pod udaną relację, przyjaźń czy związek ale… zawsze istnieje ryzyko, że „te nasze” zainteresowania podzielać będzie akurat niezbyt właściwa osoba, co może zostać skrzętnie wykorzystane przeciwko nam… Lubisz bajki Walta Disneya? No popatrz, Adolf Hitler też lubił! Rysujesz? Kapitalnie, to tak jak Stalin! Byłeś fanem legendarnej drużyny Chicago Bulls z Michaelem Jordanem w składzie? Rany, ile wspólnego z Kim Dżong Ilem!

Jednak blog rambutanowo zrzesza wszystkich miłośników owoców jagodzianu rambutanu dlatego przedstawiamy Wam cykl ZRAMBUTANOWANI, w ramach którego przedstawiać będziemy znane osoby i ich „momenty” z rambutanem (w kupie siła!). Na pierwszy rzut w poprzednim wpisie poszli piłkarze z Robertem Lewandowskim na czele, a dziś – Lord Vader!

Ciemna strona mocy też wybiera rambutany!

Za kulisami Champions League

Niezależnie od tego czy jesteście fanami piłki nożnej czy nie, zapewne i Was zalała ostatnimi czasy fala informacji związanych z Ligą Mistrzów. Co prawda nie zamierzamy zabierać głosu w najistotniejszej kwestii ostatnich tygodni – do jakiego klubu powinien trafić Robert Lewandowski, ale zajmiemy się tematem LM we właściwy dla nas sposób. Od kuchni.

Już 25 maja zakończy się obecny sezon tych najbardziej prestiżowych rozgrywek piłkarskich na Starym Kontynencie. Finał znowu zawita w kraju twórców futbolu – na Stadionie Wembley w Londynie. O samym meczu nie ma co się za dużo rozwodzić, choć skojarzeń (np. wojennych) mogących zapełnić całe rubryki tekstu jest dużo: niemiecka dominacja, bitwa o Anglię, czy „polskie trio” z Dortmundu zaprezentuje skuteczność godną Dywizjonu 303?

Lub z większą rezerwą, warto przypomnieć, że sam stadion dla nas Polaków od dawna nie jest szczęśliwy…

Wembley is closed. Rambutan anyone?

Pierwszy w historii niemiecki finał Ligi Mistrzów rozbudził dyskusję o przyczynach takiego obrotu spraw. W meczach półfinałowych zarówno Bayern jak i BVB zdominowały hiszpańskich rywali pod względem przygotowania fizycznego co w mediach określane było doborem odpowiedniej „suplementacji” (cudzysłów obowiązkowy, bo jak wiadomo wszystkie niedopowiedzenia związane z dopingiem świetnie się sprzedają). Dlatego postanowiliśmy raz na zawsze rozwiać te wątpliwości.

Borussia Dortmund wie co dobre! Przerwa na rambutany :)

Wiele drużyn podczas letniej przerwy wyrusza na komercyjne tournee po Azji, jednak to Niemcy przywieźli z niej coś więcej niż zarobione dolary. Oto cała tajemnica – przedmeczowa suplementacja rambutanem. Po rozwianiu wszystkich wątpliwości pozostaje zakończyć klasycznym „dziękuję, dobranoc”!

Robert Lewandowski też lubi rambutany! rambutanowo.wordpress.com